spa, świecehttp://www.tapeteos.pl/details.php?image_id=29633

Witam Was wszystkich w tą słoneczną i mroźna niedzielę. Postanowiłam Wam dzisiaj pokazać balsamy, jakich używam osobiście i z których jestem bardzo zadowolona, mimo, że nie są one z najwyższej półki. A także skuteczną maseczkę do twarzy, dla osób, które mają problemy z suchą cerą (ja je mam przez cały rok). I tak użycie balsamu i maseczki oraz wcześniej wzięta gorąca kąpiel sprawiają, że czuję się chociaż troszkę jak w małym SPA, bo to coś dla ciała i duszy. Nie wiem jak jest z Wami, ale dla mnie używanie kosmetyków, które lubię i mają zapach odpowiadający mi, poprawiają moje samopoczucie oraz dają chwilę relaksu, która jest tylko moja :). Nie jestem wielką zbieraczką niezliczonej ilości kosmetyków do pielęgnacji, ale nie ukrywam, że jak mi coś wpadnie w oko to się skuszę. I tak na dzień dzisiejszy jestem w posiadaniu trzech balsamów do ciała. Poniżej prezentuje Wam zdjęcia i krótką recenzję do nich.

balsam, maseczkafot. Magdalena Matlak

Gdy kupowałam pierwszy z balsamów firmy ISANA Sheabutter&Kakao nie byłam nastawiona do niego zbyt dobrze. Skusiła mnie cena, bo za 500 ml zapłaciłam 9.99 gr. Jednak gdy go otworzyłam, to zapach powalił mnie na kolana w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Balsam jest bardzo wydajny i fajnie rozprowadza się po ciele i wchłania. Chociaż na mojej skórze wchłanianie nie następuje odrazu, muszę się trochę go nawcierać (myślę, że to zależy od rodzaju skóry). Widząc, że mi się kończy bez zastanowienia zakupiłam drugie opakowanie. Tym razem o zapachu Granata i Figi. I kolejnym razem się nie rozczarowałam, bo jak dla mnie jest jeszcze bardziej przyjemny niż poprzedni, kwestia gustu. Podsumowując, jeśli chcecie nabyć niedrogi i fajny balsam o ciekawym zapachu to polecam właśnie ten.

balsam, masło

fot. Magdalena Matlak

Kolejnym balsamem a raczej dla mnie masłem do ciała, jest Planet Spa nabyty z AVONU. Początkowo miał służyć mojej mamie, ale jej nie podpasował i ja go przejełam :). Muszę przyznać, że ma intensywny zapach i nie każdemu musi on przypaść do gustu. Nawet nie wiem z czym go porównać. Konsystencja jego jest bardzo aksamitna i rewelacyjnie wchłania się w skórę. Nie znam jego ceny, gdyż był to podarunek od mamy.

maseczka do twarzyOstatnią rzeczą, jaka jest warta dla mnie polecenia, jest maseczka nawilżająca firmy LIRENE. Ja mam przez cały rok wysuszona skórę i ciągle z tym walczę. Nie posmarowanie się przeze mnie kremem do twarzy przez jeden dzień, powoduje, że moja skóra staje się, jak papier ścierny. W ostatnim czasie, gdy walczyłam z zimą na dworze, odśnieżając, nastąpiło totalne wysuszenie mojej cery. Jak spojrzałam w lustro wyć mi się chciało. Poszłam szukać ratunku do drogerii i tam natknęłam się na tą maseczkę. Jej regularna cena to ok. 2,80 gr. ale była wtedy w promocji za 1,90 gr. Kupiłam dwie i efekt okazał sie rewelacyjny i szybki. Saszetka wystarcza na kilka razy, bo naprawdę nie da się wyłożyć naraz całej maseczki na twarz, chyba, że jeszcze dajemy na resztę ciała. Ale mi wystarcza na kilka razy. Nie zmywa się jej, tylko ściera wacikiem ewentualny nadmiar, jeśli coś się nie wchłonie. Jednak u mnie nie ma co zbierać :). Tak, jak widać na zdjęciu maseczka jest z wyciągiem z wiśni z Barbados. Nie wiem ile jest naprawdę tam tej wiśni, jednak efekt jest zadowalający. Producent zachwala z tyłu na opakowaniu, że maseczka stabilizuje poziom wody w komórkach i poprawia jędrność i elastyczność naskórka. I tutaj faktycznie nie ma żadnego kłamstwa. Maseczka jest efektowna.

Mam nadzieję, że moje krótkie recenzje przydadzą się Wam. Zapraszam serdecznie do komentowania, tego pozytywnego i negatywnego, bo i takie słowa są czasami cenne dla nas. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *